Po piętnastu i pół chwili byliśmy w okolicy ORP Błyskawica. Ten polski niszczyciel został wprowadzony do służby w Marynarce Wojennej w 1937 roku. Uczestniczył w działaniach wojennych podczas drugiej wojny światowej w wielu różnych miejscach operując na Atlantyku, Morzu Północnym i Morzu Śródziemnym. Później po II wojnie wrócił do służby w polskiej marynarce wojennej, by w pewnym momencie, po wielu latach eksploatacji, zostać przekształconym w obiekt muzealny. Podczas zwiedzania okrętu rozglądaliśmy się na boki aby znaleźć coś dziwnego, wystającego. Staraliśmy się zaglądać lub wkładać ręce w każdą lufę, ale nic nie znaleźliśmy. W pewnym momencie byliśmy już pewni, że mapa wskazująca skarb to był tylko ponury żart. Nagle nasz tata powiedział: słuchajcie, chyba coś mam. Podbiegliśmy i zobaczyliśmy skrawek mapy w ręku. Zeszliśmy z pokładu okrętu i rozwinęliśmy świstek. Był to faktycznie strzępek mapy, także trop był słuszny.

To teraz jedziemy do miasta Hel? – spytała się Ania

Najpierw zobaczmy akwarium Gdyńskie – zaproponowałem i na szczęście mój tata się zgodził.

Podczas wizyty w akwarium mogliśmy zobaczyć różne ciekawe okazy flory i fauny morskiej. Mnie najbardziej podobała się rafa koralowa, zaś Ani Sala Amazonii. Sala Rafy Koralowej mieści się na pierwszym piętrze budynku. Znajduje się w niej wiele zbiorników, które prezentują mieszkańców jednego z najbardziej bioróżnorodnych zakątków naszej planety. Wyczytałem, że najokazalsze akwarium w tej sali mieści 3 tysiące litrów wody. Zobaczyliśmy koralowce twarde i miękkie, bezkręgowce takie jak strzykwy czy rozgwiazdy, a także ryby o bajecznych kształtach oraz ubarwieniu. W Sali Amazonii mieszczą się cztery duże zbiorniki zwane paludariami. Najbardziej charakterystycznymi mieszkankami tej Sali są anakondy zielone, czyli jedne z największych węży na świecie, należące do rodziny dusicieli. Po zwiedzeniu Gdyńskiego akwarium poszliśmy rodzinnie do lodziarni a następnie ruszyliśmy w kierunku miasta Hel. W międzyczasie opowiadaliśmy sobie co nam się w Gdyni podobało najbardziej oraz stwierdziliśmy, że jak znajdziemy skarb to wrócimy się jeszcze trochę poopalać na Gdyńskiej plaży oraz pooglądamy sobie jachty w marinie.

VI – Hel i foki

Jechaliśmy wprawdzie na półwysep Helski, ale w międzyczasie postanowiliśmy zwiedzić miasto Puck. Zrobiliśmy sobie zdjęcie przy pomniku Józefa Hallera. Warto pamiętać, że 10 lutego 1920 roku miało miejsce w Pucku wydarzenie zwane zaślubinami Polski z morzem Bałtyckim. Następnie ruszyliśmy dalej w kierunku Władysławowa by skręcić w stronę półwyspu Helskiego. W Jastarni zjedliśmy sobie małą rybę a następnie ruszyliśmy już prosto do miasta Hel. Półwysep Helski jest na tyle wąski, że w niektórych miejscach można zobaczyć jakby dwa zbiorniki wodne, po lewej Morze Bałtyckie a po prawej Zatokę Gdańską. Gdy byliśmy na miejscu wysiedliśmy z auta. Niebo dalej było bezchmurne. Wokół dużo lasów i innej zieleni. Gdy rozwinęliśmy skrawek mapy, przeczytaliśmy co następuje: „wodne zabawy zwierzęta wyprawiają i ryby zjadają”.

Zagadka dla Ciebie

Ile fok widzisz na rysunku?
a) 4
b) 5
c) 6

.

Dość szybko zorientowaliśmy się, że chodzi o fokarium w Helu. Na miejscu dowiedzieliśmy się, że ośrodek spełnia ważną rolę pomocniczą w odtwarzaniu bałtyckiej populacji fok. Ratuje foki chore, dostarcza młode. Zaznajamia ludzi z problemami ekologicznymi Bałtyku i jego mieszkańców. Dla nas zaś była to okazja aby zobaczyć te ciekawe zwierzęta na żywo. Akurat była pora karmienia, zatem mieliśmy dodatkową atrakcję. Głowiliśmy się także, gdzie mogła zostać ukryta mapa. Rozglądaliśmy się na wszystkie strony, lecz niczego podejrzanego nie zobaczyliśmy. Nagle Ania ujrzała coś pod jednym z kamieni. Ostrożnie w trójkę podnieśliśmy mały głaz i naszym oczom ukazał się kolejny skrawek papieru. Radość wypełniała nasze twarze. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie obok pomnika przedstawiającego fokę i ruszyliśmy w kierunku domu naszej cioci. Tu przerwę chwilowo moją część opowieści i przejdę do relacjonowania poszukiwań drugiej drużyny. Przenieśmy się zatem do miasta Sopot.

VII – Sopot i molo

Nasza drużyna wyruszyła w kierunku miasta Sopot. Gdy wyszliśmy z auta, ruszyliśmy w kierunku centrum. Z ulicy Bohaterów Monte Cassino jest widok na Kościół św. Jerzego. Podobno jest to budowla neogotycka. Adam i ja spojrzeliśmy się na zdjęcie mapy i przeczytaliśmy wskazówkę: „stąpanie po przedłużeniu brzegu, choć jednak nad wodą”

Zagadka dla Ciebie

Rozwiąż rebus

a) Kostka brukowa
b) Molo w Sopocie
c) Bulwar nadmorski
d) Most przy kocie

.

Stwierdziliśmy, że wskazówka dotyczy molo w Sopocie. Podobno jest to najdłuższe molo nad Morzem Bałtyckim. Idąc wzdłuż ulicy zwanej Monciakiem, zbliżaliśmy się powoli w stronę molo. W okolicy widzieliśmy wielu artystów próbujących zarobić na sprzedaży ulicznych obrazów lub malując na żywo różne karykatury. Gdy dotarliśmy na miejsce tata zapłacił za wejście na molo. W oddali widać było Klif nadmorski. Na plaży poza turystami widzieliśmy też kilka łabędzi oraz mew. Gdy weszliśmy na molo natychmiast zaczęliśmy szukać jakieś szczeliny, szpary lub czegoś podobno, gdzie można byłoby schować taką mapkę. W pewnym momencie Adam zauważył coś dziwnego. Jakby zwisająca butelka na sznurku. Podeszliśmy możliwie blisko krawędzi molo i staraliśmy się złapać za sznurek. Trzecia próba okazała się udana i wyciągnęliśmy butelkę. W środku faktycznie był zwitek papieru. Rozbiliśmy szkło, wrzuciliśmy do śmieci segregowanych a mapę rozwinęliśmy. Faktycznie był to kolejny kawałek układanki. Ucieszyliśmy się ze znaleziska. Twarz Adama aż promieniała z radości. Następnie poszliśmy na gofry. Tata stwierdził wprawdzie, że woli kupić sobie lody, ale my woleliśmy zjeść gofra.

VIII – Wejherowo i Filharmonia

Po odpoczynku spojrzeliśmy na mapę i wskazówkę dotyczącą Wejherowa. Brzmiała ona: „za kotarą się skrywa, udawane scenki odgrywa, a muzyka w tle gra”. Jadąc leśnymi ścieżkami stwierdziliśmy, że musi chodzić o filharmonię Wejherowską. W międzyczasie odwiedziliśmy Kalwarię Wejherowską. Jest to zespół 26 kaplic na trzech wzniesieniach noszących nazwy: Góry Oliwnej, Góry Syjon i Góry Kalwarii. Wspólnie z zabudową miejską Wejherowa i zespołem pałacowo-parkowym, tworzy ona jednolity kompleks o dużych walorach krajobrazowo – przestrzennych. Ciekawe miejsce. Generalnie na Pomorzu jest dużo terenów leśnych. Przyroda jest w tym regionie Polski naprawdę piękna. Całe szczęście, że pogoda też nam dopisuje.

Gdy zwiedziliśmy już fragment Kalwarii, udaliśmy się w stronę Filharmonii Kaszubskiej. Na pierwszym planie w tym szklanym budynku można zauważyć ozdobę w kształcie łodzi. Budynek jest imponujący. W budynku grają różne sztuki teatralne, koncerty oraz inne przedstawienia. Stwierdziliśmy, że wskazówka mówi o rekwizytorni. Zastanawialiśmy się w jaki sposób dostać się tam, lecz odpowiedź w zasadzie przyszła do nas. Stojąc przy cenniku zauważyliśmy, że dziś można kupić bilet z przewodnikiem, który oprowadzał po całym obiekcie. W tym można było zajrzeć za kulisy scen teatralnych. Rodzice kupili bilet. Musieliśmy poczekać trochę na naszą godzinę zwiedzania. Myśleliśmy co robić dalej. Nagle tata się mnie zapytał – Ala, co byś chciała teraz zrobić?

Twoja decyzja

Zdecyduj co dalej robić?

.

Scroll to Top