Gdy wybiła odpowiednia godzina cała grupa ustawiła się w dwuszeregu a następnie rozpoczęło się zwiedzanie obiektu razem z przewodnikiem. Gdy doszliśmy do rekwizytorni, postanowiliśmy się oddzielić od grupy. Jakby ktoś nas nakrył to najwyżej powiemy, że się zgubiliśmy i tyle. W pomieszczeniu było dużo różnych rzeczy. Sporo peruk, strojów, obiektów historycznych oraz innych rekwizytów. Szukaliśmy w różnych zakamarkach. Nagle Tomek zobaczył, że w jednym z rekwizytów będącym wydmuszką strusiego jaja coś jest w środku, gdyż jakiś fragment papieru wystaje z dziurki.

Szybko wyjęliśmy ten kawałek. Wygląda na to, że był to kolejny element mapy. Schowałam kawałek papieru do kieszeni a Tomek odstawił jajo na miejsce. W samą porę, gdyż chwilę później przyszedł strażnik, bo po zliczeniu grupy brakowało paru osób. Strażnik przyjął ze zdziwieniem nasze wyjaśnienie, ale o nic nie pytał. Pewnie myślał, że zapatrzyliśmy się w rekwizyty i faktycznie zgubiliśmy trasę nie wiedząc co robić dalej. Po wyjściu z budynku udaliśmy się z powrotem do Sopotu by z innymi grupami połączyć fragmenty mapy. Ciekawe czy faktycznie ten skarb istnieje, gdyż cała sytuacja wydawała mi się coraz bardziej podejrzana. Pomyślmy jednak o ostatniej grupie naszych wakacyjnych bohaterów i przenieśmy się do Gdańska.

IX – Gdańsk i stary żuraw

My czyli Kamil i Ewa ze Szczecina wyruszyliśmy w kierunku Gdańska. Zanim zaczęliśmy szukać wskazówek postanowiliśmy pozwiedzać trochę miasto. Zaczęliśmy od Muzeum II Wojny Światowej. Należy pamiętać, że Polska bardzo dotkliwie odczuła II Wojnę i zostawiła wiele ran. Ewę bardzo poruszyła rekonstrukcja zniszczonej ulicy. Zapytała się taty czy faktycznie tak strasznie wyglądało wszystko po wojnie. Wiele eksponatów przedstawia tragiczne losy niewinnych ludzi będących ofiarami powstałych systemów totalitarnych. Czerwone słowo napisane wielkimi literami „Terror” nie było obce ludziom wojny. Muzeum warto zwiedzić choćby dla refleksji na temat jak system potrafi zniszczyć wszystko w imię ideologii “wielkich wodzów narodu”. Ewa czasami trochę się bała, ale ja byłem bardzo zadowolony, że zobaczyłem to muzeum. Szczególnie podobał mi się czołg.

Nasza mama koniecznie chciała ujrzeć Bazylikę Mariacką. Warto powiedzieć, że jest to jedna z największych gotyckich świątyń Europy przytłaczająca wręcz swym ogromem. Wznoszona przez 159 lat. Wnętrze jest naprawdę imponujące. Mama była zachwycona. Do świątyni prowadzi siedem bram, wewnątrz 27 filarów podtrzymuje sklepienie rozpięte 30 m nad posadzką. W środku znajduje się dębowy późnogotycki ołtarz. Na szczyt 82 metrowej wieży prowadzą 402 stopnie schodków. Po zobaczeniu Bazyliki skierowaliśmy się w kierunku ulicy Długiej. W międzyczasie ujrzeliśmy Gdańskie wrota. Nasi rodzice byli wręcz zachwyceni widokiem na zdobioną Złotą Bramę oraz Bramę Wyżynną. Brama wyżynna jest renesansową budowlą w kształcie łuku triumfalnego. W podobnej epoce powstała urzekająca finezją zdobień Złota Brama.

Przeszliśmy się także ulicą Długą. Reprezentacyjną ulicę Gdańska otaczają wspaniałe renesansowe kamienice, które po dziś dzień budzą refleksje na temat potęgi Gdańska i gustu dawnych włodarzy. Będąc na ulicy Długiej z pewnością warto zwiedzić Dwór Artusa oraz Dom Uphagena. My jednak kierowaliśmy się w stronę Motławy. Ulica Długa i Długi Targ tworzące Trakt Królewski należą do najpiękniejszych ulic Gdańska. Na długim Targu mogliśmy zobaczyć zabytkowy zegar w okolicy fontanny Neptuna.

Zagadka dla Ciebie

Co w ręku trzyma władca mórz?

a) Kij do golfa
b) Widły
c) Trójząb
d) Miecz

.

Władca mórz trzyma w swym ręku trójząb, ukazując wszystkim kto włada wielką wodą. Oczywiście zabytki były przepiękne, ale nas bardziej interesowała mapa. Zerknęliśmy na wskazówkę, gdzie odczytaliśmy „podnosić ciężary w dawnych dziejach łatwe nie było, bez ludzkich nóg się nie obyło”. Domyśliliśmy się, że wskazówka dotyczy Bramy Żuraw, ale wpierw postanowiliśmy odwiedzić stare spichlerze. Budynek będący muzeum spichlerzy zawiera imponujący zbiór łodzi z całego świata oraz wiele innych ciekawych eksponatów.

Podróż zaczyna się od pierwszych beli na wodzie, przez żaglowce, galeony na współczesnych statkach kończąc. Ścieżka zwiedzania jak gdyby opowiada historię okrętownictwa. Narrację wystawy tworzą znaleziska archeologiczne z wraków spoczywających na dnie morza, szczegółowe makiety stoczni i portów oraz pamiątki po wybitnych postaciach związanych z morzem. Wystawę wieńczy Galeria Morska będąca ekspozycją malarstwa marynistycznego. Ewie niektóre obrazy nawet się podobały, ale mnie coraz bardziej interesowało szukanie mapy. Zaraz po zwiedzeniu spichlerzy przeszliśmy do Bramy Żuraw.

Zagadka dla Ciebie

Jaką funkcję pełnił wcześniej Żuraw?

a) Dźwig portowy
b) Pierwszy budynek ratusza
c) Pierwszy kościół pogański
d) Kuźnia

.

Obiekt jest zabytkowym dźwigiem portowym. W czasach średniowiecza był to istotny dźwig portowy. Służył do załadunku i rozładunku towarów. Dźwig był uruchamiany siłą ludzkich mięśni, którzy chodzili w wielkich kołach wytwarzając energię mechaniczną wykorzystywaną w ramach maszyny prostej do podnoszenia ciężarów. Mimo że elewacje bramy od strony Motławy i miasta wyglądają inaczej, to cała konstrukcja utrzymana jest w stylu gotyku flamandzkiego. Obiekt jest jedną z wizytówek miasta. W środku dźwigu szukaliśmy kolejnego fragmentu mapy. Rozglądaliśmy się na każdym piętrze, aż w końcu Ewa krzyknęła, że znalazła coś w jednym z worków na zboże.

W środku faktycznie był jakiś kawałek papieru. Gdy Ewa wyciągnęła papierek okazało się, że faktycznie był to kolejny fragment mapy. Wszyscy bardzo się ucieszyliśmy a następnie poszliśmy zwiedzać inne filie Muzeum Morskiego w Gdańsku. Kamil był bardzo zainteresowany zwiedzeniem statku Sołdek.

Jest to pierwszy statek pełnomorski, napędzany parą, zbudowany w Polsce po II wojnie światowej. Po zwiedzeniu statku ruszyliśmy w kierunku Malborka.

X – Malbork i wielki Zamek Krzyżacki

Jadąc w stronę miasta Malbork przypominaliśmy sobie stare historie. Tata i mama opowiadali nam, że po wzięciu ślubu postanowili na dwa tygodnie wyjechać do Sopotu. Wtedy byli bardzo młodzi i jako, że nie mieli auta to jechali pociągiem. Podobno bali się że nie dojadą, bo pociąg stanął w okolicy Grudziądza i coś się popsuło, ale na szczęście awaria była drobna i niedługo później pociąg jechał dalej. Większość drogi upłynęło w miłej atmosferze i opowiadaniu nam różnych historii. Po drodze wstąpiliśmy też na chwilę zobaczyć Faktorię Handlową w Pruszczu Gdańskim. Jest to rekonstrukcja osady handlowej z okresu wpływów rzymskich. Obiekt jest związany ze szlakiem bursztynowym. Zobaczyliśmy rekonstrukcję chaty wodza, bursztyniarza i kowala. Mnie się najbardziej podobała chata kowala i te stare młoty. Następnie ruszyliśmy prosto w stronę miasta Malbork.

Po przeczytaniu wskazówki „wielki zamek bronią mężowie waleczni, miecze ich w ruch idą” byliśmy pewni, że tak jak się spodziewaliśmy chodzi o największą atrakcję turystyczną miasta Malbork. Zamek w Malborku robi piorunujące wrażenie. Został wybudowany przez zakon krzyżacki w czasach, gdy zakon ten był naprawdę potężny. Zamek był siedzibą wielkich mistrzów zakonu i władz Prus Zakonnych. Zespół zamkowy w Malborku obejmuje zamek wysoki, średni i niski. W 1961 roku powołano Muzeum Zamkowe w Malborku. W 1997 roku zamek krzyżacki w Malborku został zapisany na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Zagadka dla Ciebie

Jak nazywał się wielki mistrz Zakonu Krzyżackiego, który zginął w bitwie pod Grunwaldem w 1410 roku?

a) Urlich von Jungingen
b) Konrad von Jungingen
c) Dietrich von Altenburg
d) Hartmann von Heldrungen

.

Przed zamkiem było wiele straganów z pamiątkami. Postanowiliśmy kupić parę magnesów i dla każdego po koszulce z nadrukowanym wizerunkiem zamczyska. Następnie poczekaliśmy na przewodnika i zaczęliśmy się rozglądać. Zastanawialiśmy się jak w takim dużym zamku znajdziemy mapę. W sumie to prawdopodobieństwo znalezienia mapy w takim miejscu graniczy z cudem. Idąc z przewodnikiem po kolejnych komnatach, szukaliśmy jakiejś charakterystycznej cechy. W pewnym momencie w jednej z sal zauważyłem zbroję rycerską, gdzie poza halabardą, w rękawicy było jeszcze coś. Gdy podszedłem bliżej, zauważyłem kawałek papieru. Szybkim ruchem ręki chwyciłem pomięty świstek papieru i podszedłem do reszty rodziny. Na szczęście pozostali uczestnicy wycieczki byli tak zainteresowani mową przewodnika, że nawet nie zauważyli mojego dziwnego zachowania przy zbroi. Wraz z resztą rozwinęliśmy kawałek papieru i okazała się to część mapy. Byliśmy bardzo zadowoleni z naszych znalezisk. Następnie dokończyliśmy zwiedzanie i wszyscy wróciliśmy do domu pod Sopotem.

Scroll to Top