I - Lato w Sopocie

Patrząc przez okno widziałem niebieskie niebo i ani jednej chmurki. Walizki i plecak zostały już spakowane. Rodzice sprawdzali jeszcze z listy czy wszystko zostało wzięte i za chwilę mieliśmy ruszać w drogę na drugi koniec Polski, nad morze. Ma to być rodzinny wyjazd w szerszym gronie.  Na miejscu spotkam swoje kuzynki i kuzynów ze strony mojej mamy i mojego taty oraz jeszcze parę osób z dalszej rodziny. Rodzice twierdzą, że będzie to świetna okazja abym lepiej poznał swoją bliższą i dalszą rodzinę. Prawdę mówiąc bardziej się cieszę z tego, że moi kuzyni oraz kuzynki są w podobnym wieku i też chodzą jeszcze do podstawówki, więc zapewne będzie fajnie. Niestety będziemy mieszkać w domu takiej starej ciotki, której strasznie nie lubię. Na szczęście wujek jest zupełnie inny. Jak byłem mały to często opowiadał mi fajne bajki. Wujek i ciocia mają także psa. Takiego dużego krótkowłosego owczarka niemieckiego. Podobno ciągle chce aby go drapać pod pyskiem oraz po brzuchu. Uwielbia mojego tatę, za to z jakiegoś powodu nie przepada za moją mamą.

Tomek, jedziemy, choć już – powiedziała moja mama, sprawdzając czy na pewno wszystkie krany zostały dobrze zakręcone i czy zgasiliśmy wszystkie światła.

Dobrze, już idę – powiedziałem, założyłem plecak i trzymając walizkę w ręce zacząłem iść w kierunku drzwi wyjściowych.

Na parkingu w samochodzie siedział już tata na miejscu kierowcy oraz na tylnym siedzeniu moja siostra Ania. Jest ode mnie trochę starsza. Bardzo lubi ciasteczka czekoladowe oraz truskawki. Czasami się posprzeczamy jak to brat z siostrą, ale raczej się dogadujemy. Jeszcze tylko włożyć walizkę oraz plecak do bagażnika i będę mógł wsiąść do auta. Moja mama też już jest przy samochodzie, więc zapewne niedługo ruszymy w drogę.

Jesteście pewni, że wszystko spakowaliście? Jest jeszcze czas by się wrócić. – spytała moja mama.

Nie, wszystko już jest – odrzekliśmy wszyscy zgodnie

Po tych słowach tata odpalił silnik i mogliśmy rozpocząć wakacyjną podróż. Rodzice zaczęli opowiadać różne ciekawe historie. Dowiedziałem się, że mój wujek Robert poznał moją ciocię Elę w Gdańsku podczas wymiany studenckiej między Politechniką Szczecińską oraz Uniwersytetem Gdańskim. Wcześniej nie wiedziałem, że mój wujek pochodzi spoza Trójmiasta. Dowiedziałem się także trochę więcej o moim dziadku. Podobno pewnego lata postanowił zwiedzić pół Polski jadąc rowerem. Wprawdzie plan zrealizował połowicznie, gdyż rower i namiot kupił, ale nie wyjechał nim dalej niż poza obszar Wejherowa. Później rower postawił w piwnicy, gdzie stoi po dziś dzień. Po paru godzinach byliśmy już na miejscu. Wujek i ciocia mieszkają w starym domu jednorodzinnym wybudowanym jeszcze przed II wojną światową w okolicy miasta Sopot.

Zagadka dla Ciebie

W którym roku zakończyła się II wojna światowa?

a)1948
b)1941
c)1945
d)1939

.

Gdy tylko rodzina zobaczyła z okna nasz samochód od razu ciocia i wujek wyszli na ganek i zaczęli machać na przywitanie. Na podjeździe były już inne samochody, także my przybyliśmy na miejsce jako ostatni. Na trawniku bawili się już moi dalsi oraz bliżsi kuzyni oraz kuzynki. Był Adam i Ala z Warszawy oraz Kamil i Ewa ze Szczecina. Ze starych desek zbito bramki i cała czwórka grała w piłkę nożną. Obok werandy leżał pies. Gdy wyszliśmy z samochodu wszyscy zaczęli nas wypytywać jak minęła podróż oraz ciocia się spytała co chcielibyśmy zjeść, bo po takiej długiej trasie na pewno jesteśmy bardzo głodni. Niedługo później wszyscy siedzieliśmy już przy stole jedząc różne pyszności. Moja siostra wbrew prośbie mamy zaczęła ucztę od truskawek z bitą śmietaną, zaś ja pałaszowałem słone precle. Wprawdzie nasi rodzice nie byli zadowoleni z tego powodu, ale w końcu odpuścili po naszej argumentacji, że przecież są wakacje i po tak długiej podróży raz można zrobić wyjątek. Po jedzeniu zanieśliśmy wszystkie rzeczy z auta do naszych pokoi oraz zaczęło się rozpakowywanie rzeczy. Na szczęście moja ciocia ma bardzo duży dom, gdzie jest wiele pokoi, więc wszyscy mogliśmy się pomieścić. Gdy był już późny wieczór zaś słońce zaczęło chować się za horyzontem, rodzice kazali nam wszystkim iść spać. Dorośli zostali na dole w salonie i obmyślali plany wakacyjne na najbliższe dni oraz wspominali stare dobre czasy. Początkowo udawaliśmy, że śpimy a tak naprawdę podsłuchiwaliśmy rozmowy dorosłych. Szybko jednak zmęczenie po długiej podróży dało o sobie znać i nawet nie wiem kiedy zamknąłem oczy by momentalnie zasnąć.

II – Pierwsze dni

Gdy rano się zbudziłem, słyszałem śpiew ptaków. Odruchowo spoglądając na zegarek stwierdziłem, że obudziłem się wcześniej niż myślałem. Mimo, że mogłem sobie jeszcze pospać, postanowiłem wstać by zobaczyć czy cała reszta jeszcze śpi. Tak jak myślałem, byłem jedyną osobą, która była już na nogach. Postanowiłem się ubrać i trochę pospacerować po okolicy. Dom cioci znajdował się blisko lasu. Podwórko było na tyle duże, że nasza szóstka spokojnie mogła sobie grać w piłkę. Na terenie posesji znajdowała się także stara nieczynna już studnia oraz kamienny krąg do rozpalania w nim ognisk. Wujek miał także ule z tyłu domu, ale prosił by do nich nie podchodzić bo jakaś pszczoła mogłaby nas użądlić.

Chwilę później okazało się, że jednak nie tylko ja postanowiłem wstać, bo poczułem nos wąchający moje spodnie. Okazało się, że Saba, gdyż tak wabi się owczarek wujka, też był już na nogach, a w zasadzie to na łapach. Później wywalił się na plecy i machając łapkami dawał do zrozumienia, że chce aby go głaskać po brzuchu. Ten pies to straszny pieszczoch. Podobno najbardziej lubi być głaskany pod pyskiem. Mnie lubi, ale podobno na niektóre osoby potrafi warczeć. Moją mamę toleruje, ale jak już mówiłem, woli mojego tatę. Niebo jest całe błękitne i słoneczne. Pogoda pewnie będzie ładna. Obstawiam, że dziś albo jutro razem z całą rodzinką pojedziemy do Sopotu na plażę. Mam nadzieję, że pójdziemy na lody oraz gofry. Pewnie moja siostra zamówi gofry z truskawkami. Ja wolę gofry z bitą śmietaną i polewą czekoladową.

Piesek bardzo zadowolony, rozciągnął się po całej drugości swojego ciała i aż zaczął wydawać piski radości, że ktoś go drapie po brzusiu. Po chwili zjawiła się ciocia i spytała się czemu jeszcze nie śpię. Ciocia zawsze musi się do wszystkiego wtrącać. Pewnie dlatego jej nie lubię.

Obudziłem się i pomyślałem, że fajnie byłoby trochę pobiegać po podwórku – odrzekłem

Acha – odparła nieco zaskoczona ciocia Ela – tylko nie obudź innych, bo cała reszta jeszcze śpi – dodała po chwili i wróciła do domu.

Tyle z tej rozmowy było dobrego, że Saba dalej była bardziej zainteresowana bym ją głaskał niż podążaniem śladami jej właścicielki. Pomyślałem też sobie, że fajnie będzie zobaczyć krzywy domek w Sopocie. Podobno ma całe powyginane ściany, jakby był nie z tego świata.

Tak jak myślałem, podczas śniadania została podjęta decyzja aby nastąpił wyjazd na plażę do Sopotu. Wszyscy spakowali ręczniki, kąpielówki, parasole i piłki plażowe. Na szczęście nie było zbyt wietrznie oraz zapowiadał się cały bardzo słoneczny dzień. W morzu pływały kaczki oraz łabędzie. Z lekcji przyrody wiem, że były to kaczki krzyżówki. 

Na miejscu rozłożyliśmy swoje rzeczy i szliśmy na zmianę w mniejszych grupach pochodzić po Sopockim molo. Podobno jest to najdłuższe molo nad morzem Bałtyckim. Trzeba przyznać, że promenada nadmorska i molo robią wrażenie. Z molo jest ciekawy widok na klif Orłowski.  

Później dorośli poszli się opalać, zaś my zaczęliśmy grać w piłkę plażową. Ania, Adam i ja byliśmy w jednej drużynie, zaś Ala, Kamil i Ewa w drugiej.

Ha, nasza drużyna zdobyła już 3 punkty – powiedział Kamil

Jeszcze się odegramy w następnej rundzie – odpowiedziała Ania

Zobaczymy, bo na razie to wam nie idzie – odrzekł z uśmieszkiem Kamil

Faktycznie, początkowo nam nie szło, ale później już nabraliśmy wprawy i pod koniec gry był remis. Do wygrania wystarczyło zdobyć jeszcze jeden punkt więcej.

 

No dobra Tomek, to komu podajesz teraz piłkę? – spytał się Kamil

Twoja decyzja

Wybierz komu podać piłkę

.

Scroll to Top